przez XY (0 komentarzy)

IPN-owskie sensacje

Bajki z mchu i paproci

W zeszłym roku dr Jacek Pawłowicz, pracownik IPN-u ogłosił sensacyjną informację o odkryciu w archiwach „nieprawdopodobnych dokumentów”. Wskazywały rzekomo na funkcjonowanie w ciechanowskich koszarach obozu przejściowego NKWD, przez który miało przejść kilkadziesiąt tysięcy Polaków. Wśród tych archiwaliów miały się również znajdować szczegółowe plany dotyczące organizacji tego obozu, ze wskazaniem sposobu wykorzystania poszczególnych budynków. Niesamowite. Tym bardziej, że nikt z ciechanowian nie zauważył istnienia takiego obozu. Zarówno badacze regionalnej historii, jak i osoby pamiętające tamte czasy, a także ci, którzy przeszli przez ciechanowski obóz zawsze zgodnie twierdzili, że znajdował się on u zbiegu ulic Jesionowej i 17 stycznia.



IPN-owskie sensacje zainspirowały do działania ciechanowskiego senatora pana Jana Marię Jackowskiego, który wystąpił z inicjatywą upamiętnienia obozu i stworzenia na terenie koszar Izby Pamięci.Inicjatywa zacna, zapewne wynikająca z potrzeby serca, ale niestety nie oparta na konkretnej, zweryfikowanej wiedzy (pisaliśmy o tym w styczniu). Pan senator dał się podejść i w dobrej wierze przyjął twierdzenia panów z IPN-u, a przecież nawet początkujący polityk doskonale zna i stosuje w praktyce rosyjskie przysłowie: „Ufaj, ale sprawdzaj”. Wystarczyło poprosić o przedstawienie tych „nieprawdopodobnych dokumentów” i wszystko byłoby jasne. Tak jednak nie zrobiono.



Mylić się jest rzeczą ludzką, a miarę człowieka poznajemy, między innymi po tym, czy potrafi się przyznać do błędów. Tutaj senator Jackowski pozytywnie mnie zaskoczył.



9 września odbyła się w jego biurze konferencja prasowa z udziałem dwóch panów z IPN-u, w tym sprawcy całego tego zamieszania – doktora Pawłowicza. Licznie przybyli na nią związani z Ciechanowem historycy, regionaliści, przedstawiciele kilku lokalnych mediów. Jedno godnie reprezentował pozostawiony magnetofon. Władze lokalne reprezentowała pani Ewa Gładysz, zastępca prezydenta miasta.



Konferencja wyglądała dość ciekawie. Już sam jej początek nasunął mi skojarzenia ze znanym przekazem Radia Erewań:

/Czy to prawda, że w Moskwie na Placu Czerwonym rozdają samochody?/
/Tak, to prawda, tylko że nie w Moskwie, lecz w Leningradzie, i nie na Placu Czerwonym, a na Placu Rewolucji, i nie samochody, a rowery, i nie rozdają, a kradną./



Zaczęło się o obozie NKWD w koszarach, a w efekcie zakomunikowano, że w Ciechanowie były dwa różne obozy! Jeden, znany wszystkim obóz NKWD w rejonie ulic 17 stycznia i Jesionowej. Drugi w wojskowych koszarach miał być prowadzony nie przez NKWD, a przez Informację Wojskową. Czy jednak istniał nie wie nikt. Mógł istnieć, bo był taki pomysł. Na to wskazują dokumenty. Dziwne to jakoś i wyjątkowo nieprofesjonalne.



Panowie z IPN-u, na poparcie swoich tez przedstawili dwa dokumenty. To one miały być przez nich niedawno „odkryte”. Ich kopie na szczęście wszyscy uczestnicy konferencji otrzymali. Niestety, stało się to dopiero po zakończeniu konferencji. Organizator zadbał nawet o to, by były one przetłumaczone na język polski. Tłumaczenia dokonał nawet tłumacz przysięgły. Całe szczęście, że jakoś daję sobie radę z rosyjskim, bo gdybym musiał skorzystać z pracy wykonanej przez profesjonalistę, to miałbym ciężką zagwozdkę. Resztki szacunku jaki mam za lata pracy pana Sacherskiego to jedno tłumaczenie wystawiło na ciężką próbę. Były tam takie kwiatki jak „broń ślepa” (chodzi naturalnie o broń białą) czy „zachowują swoje rangi i nagrody” (stopnie wojskowe i odznaczenia). Wpadek tłumaczeniowych jest tam niestety więcej.



Wróćmy do samych dokumentów. Pierwszym „odkryciem” był rozkaz gen. broni Michała Roli-Żymierskiego z 8.11.1944r. o powołaniu obozu internowania. Panowie z IPN-u wytknęli tym wstrętnym komunistom perfidię. Ciechanów jeszcze był pod okupacją hitlerowską, jeszcze Niemcy mordowali tu Polaków, a tu te łobuzy planowali założyć obóz w Ciechanowie!



Jak to jednak się stało, że tak ważny dokument zalegał tyle lat w przepastnych archiwach i dopiero teraz został „odkryty”?



Przypomniało mi się, jak w czasach słusznie zwanych "niesłusznymi" na każdym kroku podkreślana była wyższość nauki radzieckiej. Zawsze znalazł się jakiś uczony radziecki (a w najgorszym przypadku rosyjski), który był ... pierwszy. Tak było, na przykład, z wynalezieniem radia. Na całym świecie wynalazek ten jest przypisywany jednocześnie Popowowi i Marconiemu. Ale nie za naszą wschodnią granicą. Tam wiedzą, że Popow był pierwszy! Nasi rodacy zawsze do tego typu rewelacji podchodzili z przymrużeniem oka i nawet jakiś złośliwiec wykombinował taki tekst:

/- Kto wynalazł radio? /
/- Popow!/
/- A gdzie?/
/- Na strychu… u Marconiego!/



Co to ma wspólnego z „odkryciem” panów z IPN-u? Ma i to całkiem sporo. „Odkryli” oni doskonale znany historykom dokument i zrobili to na dodatek w aktach udostępnionych im przez Centralne Archiwum Wojskowe. Dokument ten pochodzi ze zbiorów przekazanych w latach 1990-1992 do CAW, z archiwów WSW i Zarządu II SG. Wzmiankowany jest nawet w Biuletynie CAW z 1996 roku, cytowany jest w wielu książkach, ale teraz został ponownie odkryty. Tym razem, jako „nieprawdopodobny dokument”.



Jest to rosyjskojęzyczna wersja Rozkazu NDWP nr 085/org. Na jego podstawie nawet zorganizowano obóz internowanych. Tyle, że nie zrobiono tego w Ciechanowie, tylko w Skrobowie koło Lubartowa. Ba, zrobiono to już na początku listopada 1944 r. Czyli wtedy, gdy rozkaz ten był jeszcze w opracowaniu. Żaden wstrętny komuch nie czekał na wyzwolenie Ciechanowa by tu, na mazowieckiej ziemi założyć obóz specjalny Informacji Wojskowej.



Do Ciechanowa w dniu 17 stycznia 1945 roku wraz z jednostkami frontowymi Czerwonej Armii wkroczyły również pododdziały NKWD. Ruszył aparat represji. Pierwsi Polacy zostali zamordowani już tego samego dnia. Inni byli aresztowani i wywiezieni na wschód. Taki los przypadł w udziale, między innymi, jednej z niedoszłych ofiar egzekucji pod Ratuszem (o nieszczęsnej ratuszowej tablicy pisaliśmy tu i pośrednio również tu). Uciekł on gestapowcom. NKWD zatrzymała go już 25 stycznia. Paradoks polega na tym, że NKWD osadziła go w tym samym więzieniu z którego uciekł. Jest to mało znany epizod z historii miasta, ale NKWD przejęła schedę po Gestapo i więźniowie byli przetrzymywani w piwnicach pod Ratuszem i na obecnej ulicy Śląskiej 7. Dopiero później zorganizowany został obóz w rejonie obecnych ulic 17 stycznia i Jesionowej. Nie byli tam przetrzymywani tylko Polacy. Zgodnie z wykazem transportów, jakie odeszły z Ciechanowa na wschód większość stanowili jeńcy niemieccy. Wśród więźniów byli również Rosjanie z Armii Własowa, członkowie Białoruskiego Frontu Narodowego i jeszcze kilka innych "kategorii". Pierwszy transport, w którym byli Polacy odjechał 7 lutego, ostatni znany 5 maja 1945 r. O ciechanowskim obozie NKWD wiemy bardzo niewiele. Nie ma nawet pewności, kiedy dokładnie został zlikwidowany, ile osób przez niego przeszło, ile osób tu zginęło, ani nawet gdzie zostali pochowani.Jest pole dla historyków do badań.



Czy miał on jakikolwiek związek z koszarami? Mało to prawdopodobne, a raczej wielce nieprawdopodobne. W przechowywanych w Mławie aktach miasta Ciechanowa zachowały się bowiem dokumenty świadczące o tym, że w tym okresie koszary były puste. 5 marca 1945 roku komendant MO dostał polecenie:
/„(…) roztoczyć opiekę nad zabudowaniami koszar, gdyż ludność miasta rozbiera i rozciąga oparkanienia i inne urządzenia koszarowe”. /
Pewnie bojcy NKWD nie mogli sobie dać rady z ciechanowskimi szabrownikami. Nie nadążali ich łapać i mordować? Musieli wezwać milicję na pomoc?


Pierwszym dokumentem świadczącym o przywracaniu koszar do życia jest kolejne pismo burmistrza do MO, z 15.06.45 r. Było to polecenie skierowania 500 osób do koszar celem ich uporządkowania. Wkrótce potem w Ciechanowie pojawiła się jednostka Wojska Polskiego nr 80007 (pięciocyfrowy numer nie jest błędem!). Co to była za jednostka trudno w tej chwili powiedzieć. Raczej nie był to żaden pododdział 2 pułku ułanów, który był gospodarzem koszar do 1947 roku, chociaż i tego nie można wykluczyć. Zagadkę można by wyjaśnić w CAW.



27 marca 1945 roku w obozie w Skrobowie doszło do ucieczki 48 internowanych żołnierzy spośród ogólnej ich liczby 513. Wkrótce po tym, 21 kwietnia 1945 roku wywieziono do ZSRR 346 internowanych, a pozostałych pod różnymi zarzutami postawiono przed sądem, który wydał bardzo surowe wyroki, w tym śmierci. Obóz uległ likwidacji. Ciekawostką jest, że pion śledczy IPN-u prowadzi w tej sprawie śledztwo (*S. 6/06/Zk).
***Zamiast na nowo odkrywać doskonale znane dokumenty wystarczyło zapoznać się z materiałami zgromadzonymi w tej samej instytucji. ***



W tym momencie trzeba wspomnieć o drugim dokumencie przedstawionym na konferencji prasowej. Jest to informacja Szefa GZIW WP płk Kożuszko do marszałka Roli-Żymierskiego, (piastującego wtedy stanowisko ministra Obrony Narodowej). Sporządzony w maju 1945 roku dokument mówi o „wynikach wyboru miejsca pod obóz specjalny dla internowanych”. Tutaj rzeczywiście jest mowa o stworzeniu w ciechanowskich koszarach obozu internowanych, ale treść dokumentu nie pozostawia złudzeń. Chodzi tu o przeniesienie obozu ze Skrobowa! O tym, że w Ciechanowie uruchomiono taki obóz nie świadczy nic. Nie ma na ten temat żadnych dokumentów, żadnych świadectw internowanych żołnierzy. Nie ma kompletnie nic!


Istnieje jednak możliwość, i to bardzo prawdopodobna, że do Ciechanowa przeniesiono obsługę i batalion ochrony obozu specjalnego, a samego obozu nie uruchomiono ze względu na zmiany w sytuacji politycznej (koniec wojny!).



Taką tezę postawił, i to prawie 20 lat temu Władysław Tkaczew, autor książek o Informacji Wojskowej. Wskazał, że w Ciechanowie znalazł się kpt. Wasyl Polakow, znany z obozu w Skrobowie, rosyjski oficer. Miał on tu służyć (w obozie specjalnym Informacji Wojskowej) do 1 kwietnia 1946 roku, kiedy to został odesłany do ZSRR. Coś niecoś światła na tę sprawę mogłyby rzucić zachowane i przechowywane w CAW akta 1 batalionu ochrony obozu specjalnego, jednostki która ochraniała obóz w Skrobowie To ona prawdopodobnie została przeniesiona do Ciechanowa, by tu ulec demobilizacji w 1946 roku.



Temat okupacji niemieckiej, wyzwolenia i pierwszych lat powojennych w Ciechanowie nigdy nie doczekał się rzetelnego, kompleksowego, opracowania historycznego. Mamy jakieś fragmenty, wspomnienia, próby zmierzenia się z poszczególnymi fragmentami, ale nie ma nic kompleksowego. Nic, z czego przeciętny ciechanowianin mógłby czerpać wiarygodną wiedzę o przeszłości miejsca, w którym przyszło mu mieszkać.



Na stronach Starostwa i Urzędu Miasta mamy napisane bzdury (bo inaczej nie da się tego określić) odnośnie naszej historii. W styczniu odsłonięto na Ratuszu tablicę z ogromną liczbą błędów. Na cmentarzu mamy zaniedbane i zapomniane groby, które zgodnie z naszym prawem powinny być chronione, jako groby wojenne. Mamy wręcz skandaliczną „kwaterę” na cmentarzu przy Gostkowskiej. Odsłania się pomniki poświęcone tym, którzy w Ciechanowie spędzili rok albo dwa, a Ciechanów to w ich życiu tylko nieznaczący epizod. Mamy wiele innych mniejszych i większych "bzdur". Teraz obserwujemy parcie na upamiętnienie obozu, którego najprawdopodobniej nigdy tu nie było. Z drugiej strony mamy bezrefleksyjne przedruki niesprawdzonych informacji w mediach. Z lubością zakłamujemy historię w wielu jej fragmentach.



Czy nie czas już najwyższy by tematyką przeszłości miasta zająć się w rzetelny i profesjonalny sposób? Tak normalnie, po ludzku, bez animozji i wojenek politycznych? Tylko, kto powinien tym się zająć? Może senator Jackowski wystąpiłby publicznie z taką inicjatywą? Na Starostę i Prezydenta Miasta nie liczę, bo chyba nikt i nic nie jest w stanie skłonić tych zacietrzewionych jegomości do współpracy.

Wróć

Komentarze

Dodaj komentarz

Prosimy obliczyć 4 plus 9.
Ktoś niespełna rozumu (czyt. urzędnik z Brukseli) wykombinował, że skoro on jest durny, to inni ludzie też, i muszę każdego odwiedzającego poinformować, że każda przeglądarka używa ciasteczek, a jeśli zostawisz swój email w formularzu komentarza, to strona go zapisze. Ależ to niebywałe. Normalnie szok...

A wiesz, że jak napiszesz coś w komentarzu, to zostanie to opublikowane? No i pojawi się jako komentarz! No to Cię pewnie zaskoczyło. Dobrze, że takich mądrych urzędników mamy, bo bez tej informacji wcale byś o tym nie wiedział. Podobnie jak o tym, że jeśli zaznaczysz chęć informowania o nowych wpisach, to adres e-mail zostanie zapisany i dostaniesz na niego... informację o nowych wpisach. Zaskoczony?

Zainteresować Cię może jeszcze to:

przez RR

Ciechanowskie atrakcje

Atrakcje dla turystów, których w mieście... brak

+