przez RR (0 komentarzy)

Co z tą koalicją?

Miałem tego tematu nie poruszać. Po wielu namowach postanowiłem jednak opisać sytuację w ciechanowskiej Radzie Miasta.
Nie bez znaczenia dla mojej decyzji była postawa kilku ciechanowskich mediów.
Nie często zdarza się, by media były tak zgodne. Nie często są tak bezwiednie wodzone za nos. I to prawie wszystkie. A liczba Redakcji w mieście zaczyna być doprawdy imponująca. Nie jest łatwo tak dużą grupę dziennikarzy prowadzić niemal jak na sznurku. A że to się udaje, świadczyć może o swoistym "fenomenie".

Po odwołaniach z pełnionych funkcji kilkorga ludzi związanych z PiS, Ciechanów rozbrzmiał głosami, że to koniec koalicji w mieście miedzy PiS i PSL. Dokładnie tak, jak przekazał zaprzyjaźnionym mediom poseł Kołakowski. Bezrefleksyjny przedruk oficjalnego komunikatu. Nic więcej.

Ja powiem przewrotnie, koalicji miedzy tymi ugrupowaniami w Ciechanowie nie było i nie ma. Być może kiedyś będzie. Ale jeszcze nie teraz.
Tajemnicą poliszynela dotychczas było, że, jeśli już mówimy o jakimkolwiek porozumieniu w mieście, to tylko i wyłącznie indywidualnym, pomiędzy Krzysztofem Kosińskim i Robertem Kołakowskim. Przynależność partyjna obydwu panów ma tu nawet znaczenie drugorzędne.

Nie trudno się domyślić, że zwolnienie z miejskich spółek ludzi zaproponowanych przez Roberta Kołakowskiego nie jest wypowiedzeniem jakiejś tam umowy koalicyjnej. Koalicji zwyczajnie nie ma. Całe to zamieszanie jest, w gruncie rzeczy, nawet wzmocnieniem powiązań prezydenta Ciechanowa z nowym pełnomocnikiem PiS, posłanką Anną Cicholską. Usunięcie z miejskich spółek ludzi z partyjnego nadania ma na celu wręcz umocnienie roli PiS w mieście. Tak. Bo to jest usuwanie ludzi związanych z Robertem Kołakowskim. A dzięki temu Krzysztof Kosiński tworzy miejsce dla osób związanych z Anną Cicholską. Musi. Liczba "stołków" w mieście jest przecież ograniczona. Takie są też zapewne warunki szefa struktur PiS na tym terenie. Ruch taki w tej chwili daje jednak prezydentowi Kosińskiemu zdecydowaną przewagę nad "koalicjantem". "Ludzie Roberta" są skutecznie usuwani. Ich miejsce zajmą nowi "misiewicze". Będzie nepotyzm albo kumoterstwo w wykonaniu PiS albo to samo w wykonaniu PSL. Ale dopiero od tego, czy na miejscu aktualnie zwalnianych pojawią się "ludzie Krzysztofa", czy może "ludzie Anny", będzie zależało, czy koalicja między Krzysztofem Kosińskim a ciechanowskim PiS zostanie wreszcie zawarta. Czy będzie oparta na wzajemnej umowie, którą obydwie strony będą skłonne respektować. Dotychczas umowy koalicyjnej nikt z nikim w mieście przecież nie zawierał.

Uprzedzając zastrzeżenia przypomnę, że deklaracja wsparcia podczas drugiej tury wyborów samorządowych w 2014 roku to jeszcze nie umowa koalicyjna. Pamiętajmy też, że umowę koalicyjną zawrzeć może tylko ten, kto ma do tego upoważnienie partyjnych struktur.
Krzysztof Kosiński nie wypowiedział zatem żadnej umowy koalicyjnej. Taka bowiem nie istnieje. Czemu zatem piekli się tak poseł Kołakowski? Czy to coś więcej niż tylko kwik odrywanego od koryta?
Czy dzieje się coś niespodziewanego? Szczerze w to wątpię. Łatwo było przecież przewidzieć, że, gdy w siłę urośnie pełnomocnik przejmujący schedę po pośle Kołakowskim, to pracę wręcz natychmiast straci niedawny dyrektor jego biura poselskiego, Zbigniew Kędzierski. Nawet ruch posła Kołakowskiego informujący społeczeństwo o końcu miejskiej koalicji nie powinien być dla nas zaskoczeniem. Koalicji przecież od początku mocno egzotycznej. Najważniejsze jednak, że... działającej. Jakimś cudem. Krzysztof Kosiński robi co może by rządzić miastem tak jak potrafi. I zadanie to mocno ułatwia mu konflikt w szeregach Prawa i Sprawiedliwości. Silny PiS wcale nie jest po jego myśli. W konflikt w PiS-ie się nie miesza. Ale korzysta na nim jak nikt inny. A mieszać się nie powinien. Przynajmniej oficjalnie. Bo to, że wmieszany będzie, to bardziej niż pewne. Nic tak przecież nie zbliża ludzi jak wspólny wróg. A "banitom z PiS" wsparcie działaczy potrzebne dzisiaj jak nigdy dotąd. Dwóch z "ludzi Roberta" w Radzie Miasta zostało wyrzuconych z partii. Za chwilę stracą swoje pozycje w Radzie Miasta. Podobny los ma podobno spotkać jeszcze jednego. Bez porozumienia, choćby pozornego, los zarówno "jego ludzi", jak i niego samego, wydaje się być przesądzony.
Będzie zatem krzyczał tak głośno jak trzeba, by pokazać, że coś do powiedzenia jeszcze ma. Choćby to tylko było zwykłe bicie piany.

Dużo zależy teraz oczywiście od wyniku wyborów uzupełniających do Rady Miasta.
Jeśli miejsce Jacka Zawiślińskiego w Radzie Miasta zajmie radny związany z PiS (Leszek Szcząchor), to wzmocni on pozycję "frakcji Anny" w Radzie. Być może da pani poseł Cicholskiej siłę, która pozwoli na ostateczne rozwiązanie konfliktu z niesfornymi radnymi. Brutalne. Ale wyjścia już chyba nie ma.
Jeśli wakat wypełni młody z poparciem (Michał Rząsiński), to obóz proprezydencki w Radzie Miasta będzie liczył już 10 osób. Wystarczy zatem choćby podkupić jeszcze jedną osobę z klubu radnych PiS by wspomniany obóz stał się obozem większościowym już "na stałe". A taki układ pozwoli Krzysztofowi Kosińskiemu na spokojne samodzielne rządzenie w mieście.

Trochę się ta układanka partyjna pokomplikuje, jeśli mandat uzyska działacz społeczny. Najlepiej gdyby to była kobieta. Jeśli prywatnie byłaby jeszcze żoną jakiegoś dziennikarza w jednym z lokalnych pism, to poziom skomplikowania będzie tym większy.
I dobrze.

Bez względu jednak na to kto zasiądzie na wolnym krześle w Radzie Miasta, to samodzielnie czy w koalicji, w mieście rządzić będzie i tak Krzysztof Kosiński.

Mówienie zatem o rozpadzie koalicji w tej chwili jest tak samo prawdziwe i mądre, jak podawanie poniższego zdjęcia jako uzasadnienia, że dochodzi do bezpardonowego ataku na PiS.

No przecież 17 Stycznia to nawiązanie do ustawy dekomunizacyjnej. A i bezpośrednie nawiązanie do likwidowanych gimnazjów jest widoczne niemal jak na dłoni ;)

Wróć

Komentarze

Dodaj komentarz

Prosimy dodać 1 i 4.
Ktoś niespełna rozumu (czyt. urzędnik z Brukseli) wykombinował, że skoro on jest durny, to inni ludzie też, i muszę każdego odwiedzającego poinformować, że każda przeglądarka używa ciasteczek, a jeśli zostawisz swój email w formularzu komentarza, to strona go zapisze. Ależ to niebywałe. Normalnie szok...

A wiesz, że jak napiszesz coś w komentarzu, to zostanie to opublikowane? No i pojawi się jako komentarz! No to Cię pewnie zaskoczyło. Dobrze, że takich mądrych urzędników mamy, bo bez tej informacji wcale byś o tym nie wiedział. Podobnie jak o tym, że jeśli zaznaczysz chęć informowania o nowych wpisach, to adres e-mail zostanie zapisany i dostaniesz na niego... informację o nowych wpisach. Zaskoczony?

Zainteresować Cię może jeszcze to:

przez RR

Ciechanowskie atrakcje

Atrakcje dla turystów, których w mieście... brak

+