…od czasu do czasu…(1)

przez Jacek Eryk

Prowokacja ma różne oblicza. Czasami prowokujący nawet nie wie, że prowokuje. Stanowi to jednak margines świadczący o niepełnej sprawności intelektualnej osobnika. Prowokacja zdeterminowana jest przemyślana, jest przeprowadzoną akcją, z góry zaplanowaną, rozmyślną. Nie jest to trudne, zwłaszcza w sytuacji dużego zgromadzenia i dużych emocji, które wywołuje doniosłe wydarzenie. Dlatego z całą stanowczością twierdzę, że występy niektórych nielicznych gości na pięknej uroczystości patriotycznej można uznać za prowokację z premedytacją. Jest to zjawisko bardzo niebezpieczne, bo gdy tłum się zdenerwuje i rozhuśta… Nie trzeba znać psychologii tłumu, żeby przewidzieć reakcję sprowokowanych ludzi zgromadzonych w dużej liczbie, których w dodatku łączy wspólna idea, nie mylić z ideologią. Miało to na pewno czemuś służyć. Mogło dojść do rzeczy i czynów nieobliczalnych. Dzięki policji podpalacze nie zrealizowali swojego celu. Tłumaczenie, że są katolikami i patriotami jest po czymś takim bardzo mętne i niewiarygodne. Niedawno maszerowali w zwartym szyku w koszulkach „Jestem Bolkiem”. Dlaczego nie założyli stroju organizacyjnego na tą okazję? W życiu nie spodziewałbym się, że w Polsce będą demonstracje poparcia dla konfidentów. Demonstracje poparcia w złej sprawie, nie mającą z tzw. (pustosłowie) demokracją nic wspólnego. Chodziło o granie na nosie rządzącym. A nuż się obudzą i wyślą policję. Okazało się, że władza się tego nie boi, bo Bolek jest cienki! „Uuu cienki Bolek, Uuu, uuu, uu…”

Wróć

Dodaj komentarz

Jaka jest suma 9 i 3?