przez XY (0 komentarzy)

Hurrapatriotyczne Zaduszki

Ciechanowscy „politycy” potrafią zadziwić, zdumieć. Rzadko jednak zaskakują, są raczej przewidywalni. Potrafią zadziwić zapałem i jednocześnie zdumieć brakiem wiedzy i to elementarnej. Tacy są dorośli, ale przecież każda z partii ma swoją młodzieżówkę. Poprzez nią stara się wychować wiernych pretorian, a młodzi, często skrajnie cyniczni ludzie starają się zasłużyć na partyjne stołki i benefity. Zazwyczaj szczególną aktywność wykazują przybudówki partii rządzących. W Ciechanowie swojego czasu bardzo aktywni byli młodzi zwolennicy SLD, o młodych ludowcach można by tomy pisać. W temacie młodych PiS-owców nie było nic słychać.
Byłem prawie pewny, że żadna młodzież do tej partii nie lgnie, że jedyni młodzi (duchem) przeżyli ponad pół wieku na tym łez padole.

Myliłem się. W Tygodniku Ciechanowskim ukazało się płatne ogłoszenie, podpisane „Forum Młodych PiS powiatu ciechanowskiego”. Trochę to głupio brzmi, ale to nie nazwa mnie zdumiała, zadziwiła i zaskoczyła, lecz treść.

Ogłoszenie zachęca do zapalenia świeczki na „grobie bohatera”, na „grobie zapomnianym”. Na pierwszy rzut oka nie ma do czego się przyczepić. Załączony jest cytat z pięknego wiersza Władysława Broniewskiego, są zdjęcia, ale coś w tym jest nie tak i to bardzo nie tak. Oczywiście nie chodzi mi o fakt, że autora wiersza pewne środowiska związane PiS odsądzają od czci i wiary, że nazywają go komunistą i gdyby nie pewne liberalne środowiska w IPN, to wszelkie nazwy związane z Broniewskim zostałyby „zdekomunizowane”, a autor „Słowa o Stalinie” odszedłby w niebyt.

Moją uwagę przykuło zdjęcie z grobu na cmentarzu parafialnym w Ciechanowie. Na pierwszy rzut oka krzyż jak krzyż, ale za nim kryje się ciekawa historia.

Dopiero co przeżyliśmy w Ciechanowie histerię związaną z „dekomunizacją” ulic. Kandydatów na patronów było wielu, lecz wśród nich wyróżniał się Stanisław Borodzicz ps. „Wara”. Według jednych zasłużonych żołnierz NSZ, według innych (w tym środowisko rodzin poległych żołnierzy wyklętych) postać nieciekawa. Sam wybór kandydatury p. Borodzicza był bardzo ciekawy pod względem politycznym, gdyż jego córka jest prominentną działaczką PiS w Pruszkowie, z kandydaturą wystąpił pisowski radny powiatowy z Płońska, który skierował pismo do posła PiS z Płocka, a ten wystąpił do wiceprezydent (PiS) z Ciechanowa… Trochę to było, jak w wierszu Tuwima „Rzepka”, ale w końcu Borodzicz zagościł na ciechanowskiej ulicy. Co prawda na razie teoretycznie, bo nie ma tam tabliczek z jego nazwiskiem, ale według uchwały już jest.
Co jednak ma wspólnego Borodzicz z krzyżem na ogłoszeniu? Ma i to bardzo dużo.

Ten krzyż i mu podobne zostały ufundowane i ustawione przez tego pana Borodzicza. Ustawione zostały na grobach wojennych bez powiadomienia wojewody (wymóg ustawowy), bez powiadomienia konserwatora zabytków (obszar wpisany do rejestru zabytków). Takie działanie prawem kaduka. Co najciekawsze, to wszystkie ustawione przez niego w Ciechanowie krzyże mają błędy merytoryczne, a to się liczby nie zgadzają, a to organizacja była inna, albo zamordowani w lipcu 1944r. zostali ponownie zabici w styczniu 1945 r. Teoretycznie Borodzicz powinien mieć wiedzę o każdym z tych zamordowanych, od 1943 r. był przecież Szefem Sztabu Okręgu II NSZ, co potwierdzają również dokumenty gestapowskie.

Pan Borodzicz ustawił też widoczny na ogłoszeniu krzyż, by upamiętnić jednego ze swoich podwładnych Czesława Zaborowskiego. Wpisał, że został on zamordowany w Ciechanowie 16.01.1945 r.

Jeszcze w 1990 roku Borodzicz podczas odsłaniania tablicy w Makowie Mazowieckim twierdził, że Zaborowski ps. „Żaba” został „w kazamatach Gestapo zamordowany na śledztwie”.
To jak to było z Zaborowskim? Zamordowany na śledztwie, czy podczas egzekucji 16.01.45 r.?

Postacią Czesława Zaborowskiego zająłem się już kilka lat temu, podczas weryfikacji listy ofiar egzekucji, jaka miała miejsce 16.01.1945 r., na podwórzu ciechanowskiego ratusza.
Niewiele materiału zachowało się po tym niewątpliwie dzielnym młodym człowieku. Pochodził on ze Strzelni pod Gruduskiem. W miejscowości rodzinnej zbytnio go nie pamiętają, ale udało mi się nawiązać kontakt z mieszkającą na Pomorzu siostrzenicą. Zaborowskiego wspomina również kolega z konspiracji Duczymiński ps. „Niemira”. Zarówno rodzina, jak i kolega z konspiracji podają, że Zaborowski został aresztowany w maju 1944 r. i przewieziony do ciechanowskiego Gestapo. Wkrótce został tam zamordowany podczas śledztwa. W maju 44r., a nie w styczniu 45 r. !
Skąd w takim razie jego nazwisko na grobie ofiar egzekucji w ratuszu? Po wyzwoleniu do ciechanowskiego ratusza przyjeżdżali ludzie z całej okolicy, w poszukiwaniu krewnych i znajomych. Przyjechali również z okolic Gruduska i zabrali zwłoki dwóch zamordowanych: Henryka Pszczółkowskiego i Józefa Krzywkowskiego. W Strzelni raban zrobił dalszy krewny Zaborowskiego. Dopytywał się: „Dlaczego nie przywieźliście Czesława”. Nie przywieźli go, bo go tam nie było. W końcu pojechał do Ciechanowa i doprowadził do tego, że nazwisko Zaborowskiego zostało umieszczone na tablicy nagrobnej. Na usprawiedliwienie tego krewnego można powiedzieć, że takich fikcyjnie „pogrzebanych” w tym grobie było więcej. Był to np. związany z AL Bolesław Trynks, który zginął na Gestapo w listopadzie 1944r., a o umieszczenie którego na tablicy nagrobnej zadbała matka. Zaborowski został „dopisany” do ofiar egzekucji ze wszystkimi konsekwencjami. W 1957 r. został upamiętniony na tablicy na Śląskiej, jako ofiara egzekucji, a w 1972 r. został „ekshumowany” na cmentarz komunalny przy ul. Gostkowskiej. Stoi tam krzyż z jego nazwiskiem.

Jeden człowiek, dwa „miejsca pochówku”, na dodatek osobny krzyż, napis na tablicy, a gdzie tak naprawdę spoczywa? Gdzie możemy mu zapalić znicz w Dzień Zaduszny? Nie wiadomo.     Spoczywa w jakimś bezimiennym dole, wrzucony wraz z innymi ofiarami niemieckich oprawców. Być może spoczął w jednym z masowych (dziś zapomnianych!) grobów na Płońskiej, być może pogrzebano go w tzw. ogrodzie Petrykowskiego na zapleczu budynków Gestapo, albo (co jest chyba najbardziej prawdopodobne) został pochowany na ciechanowskim cmentarzu żydowskim wśród innych ofiar hitlerowskiego terroru.

Od 1945 roku panuje w Ciechanowie bałagan z grobami wojennymi, a kolejne pokolenia na grobach ofiar wojny rozgrywają swoje małe, przyziemne wojenki polityczne, pokazują swój „patriotyzm”, lansują się. Teraz przyszedł czas na pisowską młodzież. Kto będzie następny?

Wróć

Komentarze

Dodaj komentarz

Jaka jest suma 6 i 3?
Ktoś niespełna rozumu (czyt. urzędnik z Brukseli) wykombinował, że skoro on jest durny, to inni ludzie też, i muszę każdego odwiedzającego poinformować, że każda przeglądarka używa ciasteczek, a jeśli zostawisz swój email w formularzu komentarza, to strona go zapisze. Ależ to niebywałe. Normalnie szok...

A wiesz, że jak napiszesz coś w komentarzu, to zostanie to opublikowane? No i pojawi się jako komentarz! No to Cię pewnie zaskoczyło. Dobrze, że takich mądrych urzędników mamy, bo bez tej informacji wcale byś o tym nie wiedział. Podobnie jak o tym, że jeśli zaznaczysz chęć informowania o nowych wpisach, to adres e-mail zostanie zapisany i dostaniesz na niego... informację o nowych wpisach. Zaskoczony?

Zainteresować Cię może jeszcze to:

przez RR

Ciechanowskie atrakcje

Atrakcje dla turystów, których w mieście... brak

+