przez XY (1 komentarzy)

Nawet „Księga Pamięci”, którą po wojnie spisali sami Żydzi nie doczekała się publikacji w naszym języku

Skazani na zapomnienie

Pełen głębokiego niesmaku po „obchodach” 70. rocznicy likwidacji getta w Ciechanowie spróbowałem uzupełnić swoją wiedzę o historii Żydów w Ciechanowie i być może znaleźć przyczynę dlaczego miasto nie chce pamiętać o zagładzie prawie 1/3 jego mieszkańców.  Dlaczego starannie zaciera się ślady po kilkusetletniej obecności Żydów na tej ziemi, a jedynymi elementami ich wspominającymi są więcej niż skromna ekspozycja w muzeum i zaniedbany, chylący się ku upadkowi pomnik na sprofanowanym cmentarzu.

Niestety nie udało mi się znaleźć żadnej całościowej publikacji, nic dostępnego dla przeciętnego zjadacza chleba. Nawet „Księga Pamięci”, którą po wojnie spisali sami Żydzi nie doczekała się publikacji w naszym języku. Nic, co człowiekowi zainteresowanemu historią mogłoby przybliżyć dzieje grodu nad Łydynią i jego dawnych mieszkańców. Chcąc dowiedzieć się czegokolwiek przeciętny ciechanowianin musiałby sięgać do materiałów źródłowych, szperać w archiwach.

Czyżby w Ciechanowie nie było historyków, którzy mogliby udźwignąć ciężar takiego opracowania? Są. Mają wiedzę, doświadczenie, zapał do pracy, pasję jednak tak jak wszędzie, gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

Poważne badania niestety kosztują, niewiele można zdziałać finansując je z własnej kieszeni, a Urząd Miasta i radni jak wskazują nawet ostatnie wydarzenia nie widzą potrzeby poznania i upamiętnienia historii naszego miasta. Odnoszę nawet wrażenie, że jakiekolwiek inicjatywy w tym zakresie spotykają się nie tylko z niechęcią, a wręcz z wrogością.  Przecież lepiej nie wywoływać duchów przeszłości, jeszcze ktoś by się zapytał o losy mienia pożydowskiego, o to jak miasto się na nim wzbogaciło, a to mogłoby się nie spodobać części małomiasteczkowego elektoratu o mentalności prosto z „Moralności Pani Dulskiej”. Lepiej temat zamieść pod dywan i udawać, że nie ma problemu, bo przecież będą kolejne wybory i trzeba dbać o słupki poparcia.

Logika wskazywałaby, że jeśli osoba prywatna nie jest w stanie udźwignąć ciężaru badań, a władze lokalne nie chcą, to może jakaś organizacja? No przecież w Ciechanowie jest Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Ciechanowskiej. Wszedłem na ich stronę i wygląda, że taka działalność idealnie wpisałaby się w zawarte w statucie cele działania.  Niestety nie znalazłem tam czegokolwiek co świadczyłoby o chęci badań nad historią ciechanowskich Żydów. Ważniejsze są tak istotne dla historii miasta i regiony problemy jak: „Uroczyste obchody setnej rocznicy zatwierdzenia Statutu Fermy Rolniczej w Sokołówku”, które odbyły się 3 listopada. Cztery dni później nie udało stwierdzić obecności delegacji Towarzystwa pod pomnikiem na kirkucie.

Czyli nie ten adres, nie to stowarzyszenie, a szkoda.

W takim razie kto powinien zająć się tym tematem? Tego nie wiem. Wiem jednak, że dłużej nie można milczeć.

Szukając wiadomości o historii ciechanowskich Żydów natrafiłem na kilka ciekawych artykułów, w tym opublikowany równo 50 lat temu artykuł znanego regionalisty Roberta Bartolda, jednego z założycieli TMZC. Mimo upływu już pół wieku od publikacji artykuł pod znamiennym tytułem: „Tej karty dziejów Ciechanowa również nie godzi się zapomnieć” dalej wzbudza emocje, a jego przesłanie wciąż jest aktualne. Przeczytałem go z zapartym tchem i ogromnymi emocjami. Autor przepiękną polszczyzną przedstawia okupacyjną historię ciechanowskich Żydów i nie jest to zwykłą relacja kronikarska, lecz przepełnione emocjami wspomnienia Polaka, mieszkańca Ciechanowa, który był świadkiem męki, upokorzeń i zagłady ludzi, którzy od setek lat żyli w tym mieście. Dla niego nie były to anonimowe osoby, ale sąsiedzi, znajomi, ludzie z krwi i kości.  Warto przytoczyć przynajmniej ten jeden fragment:

„Męka jaką Żydzi przeżyli przez trzy lata okupacji w naszym mieście i śmierć męczeńska, jakiej się doczekali, każe obecnym ciechanowianom pamiętać o nich, jako o ofiarach padłych dla otwarcia oczu zaślepionym, padłych dla otrzeźwienia reszty ludzkości i dostrzeżenia nareszcie w każdym człowieku godności człowieczeństwa. Zapomnienie o takiej karcie dziejów naszego miasta byłoby niegodnym przejściem mimo poniżonego człowieczeństwa.”

Jakże prawdziwe to słowa, jednak dziś, pół wieku od ich napisania ta karta dziejów miasta jest prawie, że zapomniana. Wkrótce potem R. Bartołd napisał kolejny artykuł: „Goście z daleka” opowiadający o odsłonięciu pomnika, jaki mamy możliwość do dziś „podziwiać” na cmentarzu, na Aleksandrówce. Również i ten artykuł, mimo upływu lat nic nie stracił na aktualności. No może jedynie pomnik wtedy nowy dzisiaj jest zaniedbany, chylący się ku ruinie. Jednak przekazane treści, opis uczuć targających zgromadzonymi na uroczystości jest ponadczasowy i jakże ludzki. Zaintrygował mnie w nim opis pomnika, ufundowanego przez samych Żydów. Oprócz elementów do dzisiaj widocznych wspomniane są: „Po bokach pomnika znajdują również tablice z napisami poświęconymi na jednej – pamięci pomordowanych w czasie okupacji, a na drugiej – pamięci dawniej zmarłych Żydów ciechanowskich”. Tych tablic już nie ma. Komu one przeszkadzały i dlaczego? Dlaczego dzisiaj oprócz pamięci ludzkiej nic już nie przypomina, że w tym miejscu spoczywają tysiące ciechanowian?

Kolejnym elementem, który wzbudził moje zainteresowanie jest sprawa „Księgi Pamięci Ciechanowskich Żydów”, na którą składają się wspomnienia tych nielicznych ciechanowskich Żydów, którzy przetrwali mroczne czasy Zagłady. Bartold podaje, że już wtedy, 50 lat temu był przygotowany przekład tej książki na język polski. Do dzisiaj nie została ona jednak opublikowana. Wstyd dla miasta!

Artykuł kończy piękny opis jak doktor Szwanke, z narażeniem własnego życia ratował chorą Żydówkę i komentarz autora: „Nie wiemy, jakie myśli przesuwały się później w umyśle chorej, na pewno jednak wiemy, że wszystko, co płynie z serca… z uczucia… z kultury wypracowanej przez tysiące lat … to łączy … to nie wymaga tłumaczy … tego nie dzieli żaden język … żadna granica … to jest ludzkie i to tylko ma przyszłość”.

Od czasu napisania tych dwóch artykułów minęło pół wieku i warto by zobaczyć co się zmieniło. Na lepsze? Nic!

Z żalem trzeba stwierdzić, że zapoczątkowane przez hitlerowców dzieło wymazywania pamięci o kilkusetletniej obecności Żydów na ciechanowskiej ziemi dzielnie jest kontynuowane przez obecnych ciechanowian. Wystawiony przez samych Żydów pomnik chyli się ku upadkowi. Sprofanowany przez hitlerowców cmentarz został wchłonięty przez miasto. Wokół wybudowano blokowisko, którego mieszkańcy wykorzystują miejsce spoczynku ciechanowian do wyprowadzania psów. Ba, w poprzek cmentarza, naruszając spokój zmarłych, przeprowadzono liczne instalacje, a okoliczna dzieciarnia dzięki temu miała możliwość makabrycznej zabawy ludzkimi kośćmi. Nic nie zrobiono, aby doprowadzić teren kirkutu do cywilizowanego stanu, a plany podobno były.

W 1999 roku na łamach Tygodnika Ciechanowskiego pojawił się bardzo ciekawy artykuł Artura Wołosza pt.: „Ciechanowskie kirkuty”. Autor zawarł tam między innymi taką opinię: „Szczęśliwie od 1991 r. Urząd Miasta Ciechanowa czyni starania, aby nadać temu kwartałowi stosowną oprawę przestrzenną. Przez kilka lat prowadzona była owocna wymiana korespondencji i ostatecznie zapadły precyzyjne uzgodnienia ze Związkiem Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP w Warszawie. Co więcej, przed 2 laty została opracowana szczegółowa koncepcja zagospodarowania terenu i zatwierdzono projekt architektoniczny ogrodzenia i przebudowy pomnika na bardziej estetyczny. Może trzeba jeszcze dopracować szczegóły odnośnie jego formy, może należy oswoić mieszkańców Aleksandrówki z wiedzą o tym, że ktoś zaprojektował ich osiedle na sprofanowanym cmentarzu, ale załatwienia tej sprawy odkładać już nie można”. Minęło kolejnych 13 lat i nic się nie zmieniło. Pewnie od spraw honorowych są inne, „ważniejsze”.

Można się publicznie kłócić o mienie, które pozostało po zamordowanych ciechanowianach, ale godnie uczcić ich pamięć już nie. Jednak czegóż innego można się spodziewać po gospodarzach 50-cio tysięcznego miasta, którzy w dniu święta narodowego polskie flagi wykorzystują jako obrusy pod tort.

Wróć

Komentarze

Skomentował Elwira Brodecka |

XY możliwe, że doczekamy się publikacji też zauważyłam, że nikt nie podjął tego tematu dlatego to świetny temat na pracę magisterską dla mnie jeśli robiłeś już jakąś kwerendę w prasie/archiwaliach proszę o wskazówki/kontakt na maila, którego podałam.

Dodaj komentarz

Prosimy dodać 9 i 7.
Ktoś niespełna rozumu (czyt. urzędnik z Brukseli) wykombinował, że skoro on jest durny, to inni ludzie też, i muszę każdego odwiedzającego poinformować, że każda przeglądarka używa ciasteczek, a jeśli zostawisz swój email w formularzu komentarza, to strona go zapisze. Ależ to niebywałe. Normalnie szok...

A wiesz, że jak napiszesz coś w komentarzu, to zostanie to opublikowane? No i pojawi się jako komentarz! No to Cię pewnie zaskoczyło. Dobrze, że takich mądrych urzędników mamy, bo bez tej informacji wcale byś o tym nie wiedział. Podobnie jak o tym, że jeśli zaznaczysz chęć informowania o nowych wpisach, to adres e-mail zostanie zapisany i dostaniesz na niego... informację o nowych wpisach. Zaskoczony?

Zainteresować Cię może jeszcze to:

przez RR

Ciechanowskie atrakcje

Atrakcje dla turystów, których w mieście... brak

+